poniedziałek, 27 lipca 2015

  INVISIBOBBLE

Nigdy w życiu nie pomyślałabym że włosy można związać kablem od telefonu,pewnie wiedzą o co chodzi Ci ze starszych roczników ,kiedy to jeszcze w każdym domu były telefony ze słuchawką stale przytwierdzoną na owym w/w kablu ;) Widziałam kilka recenzji tej innowacji w internecie i postanowiłam sama spróbować.


 Ja swoje kupiłam w Boots,są to oryginalne "gumki",ale teraz już można dostać podobne w większości sklepów,nie tylko z dodatkami do włosów.Opakowanie zawiera 3,jak na razie po kilku miesiącach od zakupu używam dalej tylko jednej, reszta leży w zapasie.
Moje włosy są długie,proste i oporne w jakiejkolwiek stylizacji ,nie są stopniowane ale miałam dużo baby hair po kuracji z montibello ,które teraz szaleją w wersji dłuższej.Włosy noszą najczęściej rozpuszczone , w kucyku lub upięte wysoko na głowie i w tych dwóch ostatnich właśnie sposobach testowałam "spiralną gumkę"
Najważniejszą zaletą invisibobble jest to, że po jej zdjęciu nie mamy śladu na włosach,odznaczenia czy jakiegokolwiek innego załamania !!!!! Co przy użyciu zwykłych gumek jest bardzo często spotykane i zwłaszcza przy bardzo prostych włosach nie wygląda to ciekawie.
Gumka ta bardzo dobrze sprawdza się przy kokach,tzw messy bun i innych podobnych stylizacjach.Trzyma włosy w ryzach ,nawet przez 12 godzin (sprawdzone w pracy ),również w nocy więc śmiało można nakładać maskę i zawijać nią kok .
Kucyki i końskie ogony, no jakoś mocno mnie nie powaliły przy użyciu tej gumki ,ale raz jeszcze podkreślę że nie zostawia śladów więc można przymknąć oko.


Gumka po paru użyciach rozciąga się ,zostawiona na noc zbiega się troszkę ale na pewno nie powraca do swojego oryginalnego kształtu.Nie przeszkadza to bardzo w użyciu ale na pewno nie będziemy mieli tak idealnej spiralki jak przy zakupie.Producent mówi też że nie plącze włosów,ale tu to różnie bywa,na pewno nie będziemy mieli supła, ale trzeba uważać przy jej zdejmowaniu.
Polecam wypróbować i ciekawa jestem czy te nie oryginalne spisują się tak samo.

środa, 15 lipca 2015

ESSENCE "Precise eyeliner brush"

Niestety nie dane mi było jeszcze wypróbowanie pędzli Mac i Zoeva, a jednak makijaż czymś trzeba aplikować.Pędzelka do eyelinera używam tylko do podkreślania brwi,jeszcze nie przyszedł taki dzień by mi wyszła kreska,ale to inny temat :)
Po wypróbowaniu kilku pędzelków niestety nie znalazłam idealnego, były one albo za grube lub zbyt miękkie co uniemożliwiało precyzyjne nakładanie cienia.Dopiero podczas szperania w szafie Essence natknęłam się na niepozorny ,mały i cieniutki pędzelek.Co w nim mnie zachwyciło? Po pierwsze cena :1 funt tak 1,za takie kwoty to ja mogę testować kosmetyki tzn pędzelki, a po drugie jak już wspomniałam, był on bardzo cienki i mały co bardzo ułatwiało precyzyjne i dokładne narysowanie i wypełnienie brwi.


Oczywiście dalej marzę o pędzelkach Zoeva i Mac ,ale na razie jestem zadowolona z mojego małego pomocnika i nawet jeśli szybko się zużyje (pomimo mycia raz w tygodniu trzyma się dobrze) to mogę zakupić kolejny,bo nie kosztuje dużo.
Kupiłam również pędzelek do blendowania ,ale niestety nie polubiliśmy się (twarde włosie ),no cóż nie można mieć wszystkiego za 1 funt ;)

sobota, 11 lipca 2015

CO SIĘ SKOŃCZYŁO ?

Kolejna porcja pustych opakowań .




  • TBS Aloe Gentle Facial Wash- niby nic złego nie zrobił,a jednak nie polubiłam go
  • DOVE Dry Shampoo -bardzo go lubiłam,nie był tak mocny jak Batiste ale nie zostawiał białych śladów ;nie wrócę bo znalazłam coś lepszego :)
  • BABYDREAM Olejek do pielegnacji -super do ciała i do olejowania włosów,na pewno kupie ponownie
  • TBS Body butter -masła z TBS uwielbiam,najwięcej chyba za zapachy,ale nawilżenie tez mają bardzo dobre
  • ESTEE LAUDER maskara -próbka z gazety,ale byłam w szoku jak pogrubiała rzęsy i pięknie je podkreślała,ale niestety odbijała się pod łukiem brwiowym :( gdyby nie to ,na pewno bym kupiła pełne opakowanie,może jak przestanę używać odżywek do rzęs spróbuje raz jeszcze)
  • JOSHI'S Eye cream  -nie lubiłam ,wykończyłam ,ale śmierdział i był bardzo lejący;raczej większych zmian nie zauważyłam
  • ORICO Serum -bardzo je lubiłam,niestety jego pełna cena ciutkę odstrasza
  • SALLY HANSEN Odżywka do paznokci -używałam jej jako bazę pod lakier ,jako odżywkę nie stosowałam.
  • GARNIER Płyn miceralny -ulubieniec 100% ,bardzo dobrze zmywa makijaż,zapas już jest





  • NIVEA Odżywka/Maska-uwielbiam,kupie ponownie na pewno;odżywia i nawilża lepiej niż drobie maski do włosów
  • TBS Cleansing oil-uwielbiam,szybko zmywa makijaż;jest zapas :);tylko coś nie tak z opakowaniem, bo pompka cieknie :(
  • ZIAJA Pasta do oczyszczania twarzy-niestety to był raczej gruboziarnisty peeling,nie polubiłam i nie zauważyłam zmian;zbyt szorstki zdzierak
  • GARNIER Miracle skin cream-na początku bardzo go lubiłam,bezbarwny krem który dostosowywał się kolorem do skóry twarzy,w czasie lepszych dni nie musiałam nakładać podkładu bo ładnie wyrównywał koloryt,ale później był niestety zbyt ciemny/pomarańczowy i było to widoczne :(
  • BOURJOIS 123 Podkład -bardzo go lubiłam,wyrównywał koloryt i duży wybór żółtych odcieni,rozprowadzał się jak marzenie;wrócę kiedyś ale teraz mam inne do wykończenia