DELIKATNE MYCIE TWARZY >BOTANICS , THE BODY SHOP<
Od paru lat przestałam używać produktów do mycia twarzy ,które pienią się lub mają wysoko w składzie SLS. Zauważyłam dużą poprawę cery i lepsze jej nawilżenie.Nadal pojawiają się wypryski ale już w mniejszych ilościach i rzadziej. Wieczorem stosuję podwójne mycie twarzy :olej/balsam i kremowy produkt (często z zawartością jakiegoś kwasu ) ,a rano tylko delikatny kremowy produkt.
Oba produkty są bardzo delikatne,nie wysuszają ,a po ich zmyciu skóra jest nawilżona.Są idealne na poranne odświeżenie twarzy a także dla osób o delikatnej lub suchej cerze.Mają dobre składy bez zbędnych polepszaczy i spieniaczy.Zmywam je wodą lub mokrym ręczniczkiem do twarzy,jeśli zależy mi na lekkim peelingu.Każdy z nich ma wygodne opakowanie i można je dostać często w promocjach w przystępnej cenie.
poniedziałek, 29 lutego 2016
niedziela, 28 lutego 2016
L'OREAL PARIS 'SCULP/FALSE LASH' MASCARA
Wypróbowanych maskar to ja już nawet nie liczę i nie pamiętam ich wszystkich,rzadko zdarza się że do któreś powracam, ponownie.
Moje rzęsy są normalne,ani zbyt krótkie ani zbyt gęste,po prostu normalne zwyczajne.Jedyny problem jaki mam to to że są bardzo proste i nie chcą się podkręcać.Nawet po zalotce podkręcenie utrzymuje się dosłownie parę sekund.Jedynym ratunkiem na to są wodoodporne maskary,gdyż tylko one utrzymują skręt,ale niestety nie dają takich efektów jak te w wersji normalnej,no ale nie można mieć wszystkiego.
Nową maskarę firmy Loreal kupiłam na promocji (oczywiście), chociaż z wielką obawą bo im bardziej fikuśna szczoteczka tym bardziej pobrudzona powieka,ale nie było tak źle.
Pierwsze próby jak zawsze okazały się męczarnią,ale po kilku próbach i tygodniowym starzeniu się maskary na półce,efekt był zadowalający.Szczoteczka wymaga od nas trochę wprawy,ćwiczeń i cierpliwości,ale jak już ja opanujemy da nam dobre efekty.
Nakładam tylko dwie warstwy,gdyż przy kolejnych niestety ale rzęsy zaczynają się sklejać.Od razu przy pierwszej warstwie tuszu rzęsy są kilkakrotnie pogrubione i podkreślone.Na pewno nie wydłuży ona rzęs,ale jeśli macie dość długie rzęsy i zależy Wam na ich pogrubieniu to na pewno to otrzymacie.Ostatecznie rzęsy są bardzo wyraźnie podkreślone.
Maskara ta bardzo szybko zasycha,nie rozmazuję się,nie opada,nie kruszy, jest bardzo trwała (nie jest wodoodporna).Zauważyłam także ,że minimalnie utrzymuję podkręcone wcześniej rzęsy zalotka,oczywiście nie aż tak jak te wodoodporne,ale nie prostują się one aż do końca,co daję lekki efekt wachlarza na oczach.Ostatnio używam jej także z inna maskarą -wydłużającą rzęsy,żeby mieć cały serwis na rzęsach (długość i grubość) i współgra z nią bez zarzutów .
Czy do niej wrócę?Pewnie tak,a na pewno chętnie bym wypróbowała wersję wodoodporną jeśli taka jest.
Wypróbowanych maskar to ja już nawet nie liczę i nie pamiętam ich wszystkich,rzadko zdarza się że do któreś powracam, ponownie.
Moje rzęsy są normalne,ani zbyt krótkie ani zbyt gęste,po prostu normalne zwyczajne.Jedyny problem jaki mam to to że są bardzo proste i nie chcą się podkręcać.Nawet po zalotce podkręcenie utrzymuje się dosłownie parę sekund.Jedynym ratunkiem na to są wodoodporne maskary,gdyż tylko one utrzymują skręt,ale niestety nie dają takich efektów jak te w wersji normalnej,no ale nie można mieć wszystkiego.
Nową maskarę firmy Loreal kupiłam na promocji (oczywiście), chociaż z wielką obawą bo im bardziej fikuśna szczoteczka tym bardziej pobrudzona powieka,ale nie było tak źle.
Pierwsze próby jak zawsze okazały się męczarnią,ale po kilku próbach i tygodniowym starzeniu się maskary na półce,efekt był zadowalający.Szczoteczka wymaga od nas trochę wprawy,ćwiczeń i cierpliwości,ale jak już ja opanujemy da nam dobre efekty.
Nakładam tylko dwie warstwy,gdyż przy kolejnych niestety ale rzęsy zaczynają się sklejać.Od razu przy pierwszej warstwie tuszu rzęsy są kilkakrotnie pogrubione i podkreślone.Na pewno nie wydłuży ona rzęs,ale jeśli macie dość długie rzęsy i zależy Wam na ich pogrubieniu to na pewno to otrzymacie.Ostatecznie rzęsy są bardzo wyraźnie podkreślone.
Maskara ta bardzo szybko zasycha,nie rozmazuję się,nie opada,nie kruszy, jest bardzo trwała (nie jest wodoodporna).Zauważyłam także ,że minimalnie utrzymuję podkręcone wcześniej rzęsy zalotka,oczywiście nie aż tak jak te wodoodporne,ale nie prostują się one aż do końca,co daję lekki efekt wachlarza na oczach.Ostatnio używam jej także z inna maskarą -wydłużającą rzęsy,żeby mieć cały serwis na rzęsach (długość i grubość) i współgra z nią bez zarzutów .
Czy do niej wrócę?Pewnie tak,a na pewno chętnie bym wypróbowała wersję wodoodporną jeśli taka jest.
wtorek, 16 lutego 2016
SALLY HANSEN ' AIRBRUSH LEGS '
Jasna karnacja jest piękna,nie ma w niej nic złego,a nie od dziś wiadomo że promienie UVA powodują starzenie skóry.Jednak od czasu do czasu marzy nam się złoto-brązowa opalenizna i nie chcąc lub nawet nie mając możliwości, żeby wystawić się na słońce sięgamy po słońce w spreju/tubce.
Ja nie jestem fanem samoopalaczy,gdyż tak na prawdę nie potrafię ich nakładać tak aby nie powstały smugi.Więc po kilku niewypałach przestałam szukać,ale trafiłam na pozytywne recenzje produktu od Sally Hansen i postanowiłam spróbować,zwłaszcza że produkt ten można zmyć zwykła wodą.
Ja posiadam dwa kolory light glow i medium glow. Najjaśniejszy kolor jest na prawdę jasny i daję bardzo mało koloru,więc na pewno będzie idealny dla jasnych karnacji lub na zimowe dni,gdy mamy jakieś wyjścia a nie chcemy zakładać rajstop,lub na wczesną wiosnę,gdy jeszcze nasze ramiona nie są opalone i nie będą dziwnie się odróżniać.Także na lato lub jeśli lubimy troszkę ciemniejszą opaleniznę polecam ciemniejszy odcień.Nie jest on bardzo ciemny,tylko parę odcieni ciemniejszy od najjaśniejszego ,ale wciąż wygląda naturalnie.
Aplikacja produktu jest bardzo prosta,producent zaleca spryskanie nóg i wsmarowanie produktu, ja osobiście używam rękawicy do samoopalaczy/najzwyklejszej,Przez co nie muszę brudzić rąk i łatwiej mi rozprowadzić równomiernie produkt.
LEWA NOGA-naturalna PRAWA-light glow
LEWA-naturalna PRAWA-medium glow
LEWA-light glow PRAWA-medium glow
Jak sami widzicie kolory są delikatne,nie wpadają w wściekłą pomarańczę.
Ogólnie produkt jest bardzo dobry,ma łatwą aplikację ,dużą gamę kolorów do wyboru oraz łatwo go zmyć pod prysznicem.Po aplikacji czekamy chwilkę i można się ubierać,nie brudzi ubrań,ale bierzmy pod uwagę to że jeśli się mocno spocimy lub będziemy mieli kontakt z wodą,struktura może zostać naruszona.
Po nałożeniu nogi wyglądają jak po photoshopie lub jak w bardzo cieniutkich rajstopach.Nie ukryje nam ten produkt wszystkiego,ale sprawi że nogi będą wyglądały bardzo korzystnie.
Nie polecam nakładać na całe ciało,pomimo że wygląda to ładnie, wyciera się w ubranie, zwłaszcza jeśli jest przylegające.Próbowałam.;)
Ja posiadam dwa kolory light glow i medium glow. Najjaśniejszy kolor jest na prawdę jasny i daję bardzo mało koloru,więc na pewno będzie idealny dla jasnych karnacji lub na zimowe dni,gdy mamy jakieś wyjścia a nie chcemy zakładać rajstop,lub na wczesną wiosnę,gdy jeszcze nasze ramiona nie są opalone i nie będą dziwnie się odróżniać.Także na lato lub jeśli lubimy troszkę ciemniejszą opaleniznę polecam ciemniejszy odcień.Nie jest on bardzo ciemny,tylko parę odcieni ciemniejszy od najjaśniejszego ,ale wciąż wygląda naturalnie.
Aplikacja produktu jest bardzo prosta,producent zaleca spryskanie nóg i wsmarowanie produktu, ja osobiście używam rękawicy do samoopalaczy/najzwyklejszej,Przez co nie muszę brudzić rąk i łatwiej mi rozprowadzić równomiernie produkt.
LEWA-naturalna PRAWA-medium glow
LEWA-light glow PRAWA-medium glow
Jak sami widzicie kolory są delikatne,nie wpadają w wściekłą pomarańczę.
Ogólnie produkt jest bardzo dobry,ma łatwą aplikację ,dużą gamę kolorów do wyboru oraz łatwo go zmyć pod prysznicem.Po aplikacji czekamy chwilkę i można się ubierać,nie brudzi ubrań,ale bierzmy pod uwagę to że jeśli się mocno spocimy lub będziemy mieli kontakt z wodą,struktura może zostać naruszona.
Po nałożeniu nogi wyglądają jak po photoshopie lub jak w bardzo cieniutkich rajstopach.Nie ukryje nam ten produkt wszystkiego,ale sprawi że nogi będą wyglądały bardzo korzystnie.
Nie polecam nakładać na całe ciało,pomimo że wygląda to ładnie, wyciera się w ubranie, zwłaszcza jeśli jest przylegające.Próbowałam.;)
poniedziałek, 15 lutego 2016
REN 'GLYCOLACTIC RADIANCE RENEWAL MASK '
Wiem ,wiem znów o kwasach...ale cóż ja na to poradzę że one działają.
Maska do twarzy z firmy Ren działa trochę jak peeling,gdyż w jej składzie mamy zawartych kilka różnych kwasów.Ma ona formę i zapach pomarańczowego kisielu,ale po nałożeniu na twarz lekko zastyga i nie spływa z niej.Czasami możemy odczuć lekkie pieczenie/szczypanie,ale uczucie to szybko mija.Zmywamy ją ściereczką muślinową, lub tak jak ja mokrym ręczniczkiem do twarzy.Po zmyciu nie mamy żadnego uczucia ściągnięcia,wręcz przeciwnie skóra jest jędrna i odżywiona.
Twarz po zastosowaniu tej maski wydaje się być bardziej oczyszczona i promienna,a po regularnym stosowaniu pomaga przy pozbyciu się wyprysków i suchych skórek.
Niestety cena jest dość wysoka,ale ja jak zawsze poluję na okazję.Jednak pojemność jest dosyć duża i wystarcza również na długo.Dużym plusem jest także opakowanie z pompką,która pozwala na higieniczną i bezproblemową aplikację.
Wiem ,wiem znów o kwasach...ale cóż ja na to poradzę że one działają.
Maska do twarzy z firmy Ren działa trochę jak peeling,gdyż w jej składzie mamy zawartych kilka różnych kwasów.Ma ona formę i zapach pomarańczowego kisielu,ale po nałożeniu na twarz lekko zastyga i nie spływa z niej.Czasami możemy odczuć lekkie pieczenie/szczypanie,ale uczucie to szybko mija.Zmywamy ją ściereczką muślinową, lub tak jak ja mokrym ręczniczkiem do twarzy.Po zmyciu nie mamy żadnego uczucia ściągnięcia,wręcz przeciwnie skóra jest jędrna i odżywiona.
Twarz po zastosowaniu tej maski wydaje się być bardziej oczyszczona i promienna,a po regularnym stosowaniu pomaga przy pozbyciu się wyprysków i suchych skórek.
Niestety cena jest dość wysoka,ale ja jak zawsze poluję na okazję.Jednak pojemność jest dosyć duża i wystarcza również na długo.Dużym plusem jest także opakowanie z pompką,która pozwala na higieniczną i bezproblemową aplikację.
poniedziałek, 8 lutego 2016
ALPHA -H 'MICRO CLEANSE WITH GLYCOLIC ACID AND RICE BRAN'
Ziarnistych ,mechanicznych peelingów staram się raczej unikać.Magia kwasów pochłonęła mnie całkowicie,zwłaszcza że widać po ich użyciu efekty.Tą ogromną butlę upolowałam na jakieś promocji internetowej i wystarczyła mi na prawdę na bardzo długo,zwłaszcza że używa się tego produktu 2 razy w tygodniu.
Produkty z firmy Alpa-H nie należą do najtańszych,ale często można naleźć je w różnych wyprzedażach/promocjach,a co najważniejsze jak na razie nie trafiłam na żaden bubel.Po użyciu tego peelingu mamy po prostu nową twarz,skóra jest naprawdę oczyszczona i gotowa na serum i kremy.Również jest odczuwalne lekkie pieczenie/szczypanie,ale to już zasługa kwasu w składzie,jednak uczucie to szybko mija i możemy się cieszyć świeżą cerą.Jedyne czego nie zauważyłam,a co producent obiecuję to zmniejszenie/spłycenie zmarszczek,ale to nic na tym mi nie zależy najbardziej, tylko na świeżej oczyszczonej skórze.
Firma troszkę chyba majstrowała przy składzie i troszkę się on zmienił,ale nadal jest to zbiór dobrych składników,które pomagają oczyszczać twarz.Opakowanie o dużej pojemności posiada pompkę,a mniejsze ma postać tubki,oba są bardzo poręczne.
Polecam ten produkt,ja na pewno będę polować na okazję żeby kupić go ponownie.To już kolejne opakowanie,co rzadko się zdarza z produktami do mycia twarzy.
Ziarnistych ,mechanicznych peelingów staram się raczej unikać.Magia kwasów pochłonęła mnie całkowicie,zwłaszcza że widać po ich użyciu efekty.Tą ogromną butlę upolowałam na jakieś promocji internetowej i wystarczyła mi na prawdę na bardzo długo,zwłaszcza że używa się tego produktu 2 razy w tygodniu.
Produkty z firmy Alpa-H nie należą do najtańszych,ale często można naleźć je w różnych wyprzedażach/promocjach,a co najważniejsze jak na razie nie trafiłam na żaden bubel.Po użyciu tego peelingu mamy po prostu nową twarz,skóra jest naprawdę oczyszczona i gotowa na serum i kremy.Również jest odczuwalne lekkie pieczenie/szczypanie,ale to już zasługa kwasu w składzie,jednak uczucie to szybko mija i możemy się cieszyć świeżą cerą.Jedyne czego nie zauważyłam,a co producent obiecuję to zmniejszenie/spłycenie zmarszczek,ale to nic na tym mi nie zależy najbardziej, tylko na świeżej oczyszczonej skórze.
Firma troszkę chyba majstrowała przy składzie i troszkę się on zmienił,ale nadal jest to zbiór dobrych składników,które pomagają oczyszczać twarz.Opakowanie o dużej pojemności posiada pompkę,a mniejsze ma postać tubki,oba są bardzo poręczne.
Polecam ten produkt,ja na pewno będę polować na okazję żeby kupić go ponownie.To już kolejne opakowanie,co rzadko się zdarza z produktami do mycia twarzy.
poniedziałek, 1 lutego 2016
CO SIĘ SKOŃCZYŁO ?
- KLORANE Suchy szampon -bardzo delikatny,mało wydajny i nie radzi sobie z mocno przetłuszczonymi włosami;jeszcze bardziej delikatniejszy w działaniu niż ten z Dove.Do tej wersji nie wrócę,może wypróbuje inne.
- Odżywka/maska do włosów-nie pamiętam jej nazwy,ale była kupowana u fryzjera.Nic szczególnego,dość dobre nawilżenie.
- RADICAL Koncentrat przeciw wypadaniu włosów-niestety u mnie nie sprawdził się,a do tego lekko podrażniał skórę głowy
- PHARMACERIS Szampon stymulujący wzrost włosów- nic nie rosło szybciej,ani tez nic nie przestało wypadać,ale podobał mi się zapach i skład ,a szampon jak szampon.
- COLAB Suchy szampon-już o nim pisałam,lubię.
- LOREAL Odżywka do włosów-szału nie było,zwyczajna,pospolita odżywka
- ISANA Szampon do włosów z mocznikiem-skład przyjazny,nawilżenia nie widziałam,ale bardzo delikatny dla włosów i skóry głowy;ogólnie ok,ale bez fajerwerków
- VO5 Mgiełka do włosów-odzywka w formie mgiełki,świetna do rozczesywania włosów lub jako ekstra nawilżenie;i chyba z tego co pamiętam miała dość dobry skład
- ZOELLA Fizz bar-porażka,pieni się sekundę ,a pachnie dwie ;na pewno nie wrócę
- DOVE Żel pod prysznic- staram się nie pisać o takich podstawowych rzeczach jak żel pod prysznic,ale ten jest godny polecenia,nawilża,jest wydajny i ma skład bez sls- ów;można nawet ominąć balsam,ale nie za często ;),gdyż skóra jest nadal nawilżona po wyjściu z wody.
- VEET Krem do depilacji-krem jak krem,działa i jest skuteczny,nie uczula
- CAUDELIE Grape water-lubię ja używać zamiast toniku,dobry skład,chyba troszkę nawilża,ale bez dużych nadziei ,tylko troszkę
- Olejek ze słodkich migdałów-używałam do olejowania włosów;do demakijażu ,ale chyba troszkę zapychał i do nawilżania ciała
- HYDRALURON-serum,szybko się wchłania i ma dobry skład,to juz moje kolejne opakowanie;idealne na rano pod makijaż
- TBS Żel do mycia twarzy-lubię,już o nim wcześniej pisałam,
- IWOSTIN -bardo lubię używać na niespodzianki,już o nim pisałam
- SOAP&GLORY Peeling/maska do twarzy-nie lubię,męczyliśmy się długo,a dodatko przy kontakcie ze skóra piecze,szału nie było
- JERGENS Balsam do ciała-próbka,ale nic szczególnego
- CLEAR&CLEAR -krem na wypryski,już o nim wcześniej pisałam
- SOAP&GLORY Masło do ciała-ma typowy zapach dla tej firmy;te niestety nie bardzo mi się podobało ,nie nawilżało zbyt dobrze
- NIBandFAB -płatki z kwasem glikolowym,peelingujące;uwielbiam,działają i robią wszystko co producent obiecuję
- NIVEA Balsam do ust-nie polubiłam,nie nawilżał ust
- LOREAL True match-stara wersja podkładu z którą moja skóra nie chciała współgrać niezależnie od rodzaju aplikacjii;idzie dalej może komuś posłuży
- MAX FACTOR Maskara wodoodporna-odbijała się na górnej powiece :(
- MAYBELLINE Maskara wodoodporna-nie dało się nałożyć kilku warstw,po pierwszej bardzo szybko zastygała i czasem odbijała się na górnej powiece
- INGLOT Kredka do brwi-bardzo wydajny produkt,troszkę za mocno nawoskowana,ale dawała fajny efekt
- SIMPLE Krem pod oczy-nawet go lubiłam,bo dobrze nawilżał,bo wiadomo zmarszczek żaden krem nie zlikwiduję
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)