poniedziałek, 27 czerwca 2016

MAX FACTOR "MASTERPIECE TRANSFORM HIGH IMPACT VOLUMISING        MASCARA "


Moje rzęsy już kiedyś opisywałam a także moje wrażenia po maskarze Loreal.Przyszła kolej na nowe odkrycie.
Rzadko używam produktów z firmy Max Factor,ale przyciągnęła mnie do ich szafy wyprzedaż maskar,więc zdecydowałam się na jedną z wielu.



Na początek zacznijmy od wad.Ogromną wadą jest zabezpieczenie opakowania,a raczej jego całkowity brak.Niestety w żaden sposób nie jest zabezpieczona przed otwarciem jej w sklepie,więc nie wiemy czy kupujemy produkt już otwarty czy nowy.Mała folia zabezpieczająca byłaby bardzo dobrym rozwiązaniem.



Produkt ten ma mały plastikowy grzebyczek z dość krótkimi kolcami,zmniejszającymi się ku dołowi.Producent obiecuję zwiększoną objętość i to otrzymujemy.Bardzo dobrze rozczesuje nam rzęsy szczoteczka,nadając tym samym grubość.Nie skleja i nie tworzy efektu pajęczych nóżek na końcach,można go dokładać do kilku warstw.

Efekt utrzymuję się cały dzień,nie mamy żadnego opadu,czy tez rozmazywania.No i najważniejsze dla mnie nie obciąża rzęs i pozostawia je choć trochę podkręcone,a w moim przypadku to się nie zdarza (pewnie u normalnych ludzi będzie to podtrzymanie całkowitego skrętu po zalotce).Z tą maskara bardzo dobrze pracuję się zarówno świeżo po otwarciu jak i po lekkim jej wyschnięciu.
Szkoda,że nie ma wersji wodoodpornej.Bardzo polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz