CLINIQUE ' BOTTOM LASH MASCARA '
O maskarze do dolnych rzęs słyszałam już dawno ale miałam do niej mieszane uczucia.No bo czy to nie jest kolejny zbędny gadżet w naszej kosmetyczce, przecież dolne rzęsy równie dobrze można pomalować szczoteczką od zwykłej, codziennej maskary.I tak i nie :)
Clinique maskarę wpisałam na moją listę, ale nie śpieszyłam się bardzo z jej zakupem,bo 13 funciaków za maciupka maskarę nie zachęcało do tego.Ale w końcu upolowałam okazję w Boot's i udało mi się ją zakupić za połowę ceny(czasem jednak warto poczekać).
Ma ona bardzo małą szczoteczkę ,która dociera do najmniejszych i najkrótszych włosków.Jest bardzo łatwa w użyciu, a co najważniejsze nie rozmazuje się i nie kruszy w ciągu dnia.Maskara jest dosyć wodnista, ale nie przeszkadza to w malowaniu.Wolę ja od zwykłej maskary przede wszystkim dlatego ,że nie zrobi się nią czarnych placków pod okiem i na nosie, co często się zdarzało z dużymi szczoteczkami maskar (niektóre są na prawdę ogromne).
Na pewno przyda się osobom ,które mają tendencje do malowania sobie nosa maskarą ;) ale nie tylko, ta mała szczoteczka pięknie podkreśla i rozczesuję dolne rzęsy .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz